Sprzedaż mieszkań poprzedzona jest negocjacjami. Małżeństwu zależy na utargowaniu możliwie największej kwoty. Inwestor chce z kolei zabezpieczenia inwestycji przez bank. Nabywcy chcą uzyskać jakieś bonusy, np. darmowe miejsce garażowe, balkon, czy nasłonecznione lokum. Deweloper zmuszony trudną sytuację w budownictwie albo całej gospodarce musi pozbyć się mieszkań, by zachować płynność finansową.
Na handel nieruchomościami wpływa wiele czynników. Nie jest to branża wyizolowana, lecz jedna z wielu zatopiona w gospodarce i podatna na zmiany sytuacji. W czasach kryzysu ruch na rynku nieruchomości może zmaleć.
Sytuację panującą w branży nieruchomości dzieli się zwyczajowo na: okres najmującego/kupującego i okres wynajmującego/sprzedającego. Tę terminologię zaczerpnięto z rynku pracy, w którym wyróżnia się czas pracodawcy i czas pracownika. Sprzedaż nieruchomości regulują analogiczne prawa rynku.
W okresie kupującego/najmującego nabywca dyktuje warunki, a zbywający robi wszystko, by pozbyć się nieruchomości i chociaż wyjść na niewielki plus bądź ewentualnie by odzyskać koszty inwestycji (pozwoleń, materiałów, robocizny, itp.). W tym czasie ceny nieruchomości spadają, a kupujący otrzymują bardzo korzystne warunki. Odwrotnie jest w okresie sprzedającego/wynajmującego. Wtedy może brakować lokali, pomieszczeń, domów, mieszkań, magazynów. Pośrednicy nieruchomości windują wówczas ceny najmu/sprzedaży.